W tym roku przypada 100. rocznica utworzenia klubu sportowego Huragan oraz 65. rocznica powstania miejskiego stadionu im. Bronisława Saczuka. Stadion przed laty tętnił życiem – na niedzielne mecze przychodziły tłumy mieszkańców, a drużyna piłkarska należała do najlepszych w województwie. Greta Wasąg, pasjonatka siatkówki, pedagożka i działaczka sportowa, wspominała, że sport w jej rodzinie zatoczył koło. Jako dziecko chodziła z ojcem na mecze Huraganu; jej tata, Józef Poniatowski, trenował tam boks, a mama grała w pierwszej drużynie siatkarek. Jej mąż, Zbigniew Wasąg, był piłkarzem Huraganu, a później trenerem. Sama Greta Wasąg grała w siatkówkę od podstawówki aż do studiów, a pasją zaraził się także jej syn Łukasz, który dziś jest trenerem. Przez pewien czas pełniła również funkcję prezeski Międzyrzeckiej Trójki.
Jolanta Modrzewska, wnuczka Bronisława Saczuka – społecznika i budowniczego stadionu, znanego jako „Dziadek” – przywoływała wspomnienia z dzieciństwa. Zapamiętała jego pokój pełen dokumentów i maszynę do pisania, do którego dzieciom nie wolno było zaglądać, oraz tablicę z medalami, traktowaną jak świętość. W jej pamięci dziadek był przede wszystkim obecny na stadionie, gdzie latem zabierał wnuki. Zamiast gry w piłkę często wykonywali tam różne prace – pielili bieżnię, malowali płotki czy skrobali ławki – ale mimo obowiązków był to dla nich czas radości i zabawy. Jolanta Modrzewska interesowała się również gimnastyką i na początku lat 70. trafiła do sekcji akrobatycznej, gdzie spotkała Małgorzatę Modrzewską. Ta od dziecka ćwiczyła na podwórku, a możliwość treningów w nowo powstałej sekcji była dla niej spełnieniem marzeń. Sekcja powstała dzięki trenerowi Jerzemu Siliańczukowi. Wraz z Iwoną Miękus osiągnęła najwyższą klasę sportową w akrobatyce. Zawodniczki zdobywały medale i wygrywały konkursy w skokach akrobatycznych, choć trenowały w trudnych warunkach i w niewygodnych strojach z krempliny. Wspomnienia z obozów sportowych w Mikołajkach oraz anegdoty dopełniały obraz tamtych lat.
Janusz Kalinowski, specjalista od kontuzji sportowych, od zawsze był związany ze sportem i interesował się wieloma dyscyplinami. Od ponad 20 lat czuwa nad zdrowiem sportowców podczas igrzysk i wielkich wydarzeń sportowych na całym świecie. Wspominał wybitnych międzyrzeckich lekkoatletów, w tym Jerzego Homziuka, uczestnika igrzysk w Monachium. Opowiadał również o kulisach swojej pracy, podkreślając, że zwykle pozostaje w cieniu. Jedyny raz pojawił się w telewizji podczas mistrzostw Europy w podnoszeniu ciężarów, co zauważył znajomy z Międzyrzeca; żartobliwie wyjaśniał wtedy, że pilnował wody, by niczego do niej nie dosypano.
Dariusz Petruczenko, nauczyciel i sędzia piłkarski, przywoływał rodzinne tradycje sportowe. Jego ojciec Faustyn był piłkarzem i trenerem Huraganu, a stryjowie Zdzisław i Jerzy wyróżniającymi się zawodnikami. Wspominał, że jako chłopiec dostawał się na mecze przez dziurę w płocie, by uniknąć kupowania biletów. Opowiadał o największych sukcesach klubu oraz o współczesnych sportowcach wywodzących się z Huraganu, takich jak Dominik Marczuk, grający obecnie w amerykańskiej lidze. Sam nie został piłkarzem, ale przez lata był blisko futbolu jako sędzia.